Najgorsze były te ciągłe telefony, jedna firma windykacyjna potrafiła dzwonić z pięciu różnych numerów, Inne podobnie, jak dzwonił domofon to udawałem, że mnie nie ma w domu! I nagle głupi plakat! Na początku nie skojarzyłem o co chodzi i oświecenie! Upadłość konsumencka, czyli ja w swojej beznadziejnej sytuacji, bez perspektyw i jakiejkolwiek nadziei na przyszłość! Zacząłem czytać w internecie, a tam same głupoty, w końcu zadzwoniłem. Umówili mnie na spotkanie (myślałem sobie co oni mogą, ale poszedłem, było za darmo, więc nic nie tracę) i eureka! Nie tylko, że byli mili i sympatyczni, ale okazało się, że naprawdę znają się na rzeczy! Przygotowali wniosek tip top! Strasznie bałem się rozprawy (byłem pierwszy raz w sądzie), ale powiedzieli co i jak, czego mam się spodziewać o co sędzia będzie pytał i … udało się! Teraz jak dzwonią windykatorzy to z poważnym głosem kieruję ich do mojego syndyka i wreszcie się ode mnie odczepili:) Po dziesięciu latach, naprawdę żyję! Pan syndyk sympatyczny, ok stanowczy, ale to nie komornik! wreszcie jakieś światełko w tunelu. Dziękuję Ci IRS i całej Twojej ekipie! A w szczególności Pani Mecenas! Jesteście niesamowici! Ludzie!!! To naprawdę jest możliwe!!!